poniedziałek, 30 kwietnia 2018

My i my

I da się to pogodzić.
Każdy ma, to co lubi.
Zabawę, pracę, prywatność i samotność, kiedy jej potrzebuje.
Na wszystko jest właściwy czas i pora.
I miejsce też.
Nasze dni.
Oraz nasze wspólne wieczory i noce.
Nikt nie ucieka.
Nikt nikomu nie przeszkadza.
Trzy osoby.
A jednak jest do pary.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Ugryzłam

się w język.
Pomyślałam, że tak będzie lepiej.
Tymczasowo.

Są słowa, które wywołują szybsze bicie serca. Radosne.
Ale jest też milczenie i zaniechanie, które wywołują niepokój.
Nie potrafię złapać równowagi i harmonii.
Ale już nie zastanawiam się, ile w tym mojej winy.

niedziela, 22 kwietnia 2018

piątek, 20 kwietnia 2018

Na prawdę

Mam wszystkiego dosyć...
Nie myślałam, że kiedykolwiek to powiem, ale w takich chwilach najbardziej brakuje tej drugiej osoby, która powie, że dam radę i wszystko będzie dobrze.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Niektórzy ludzie

Nie odnajdują się w zwykłych życiowych sytuacjach.
A na dodatek udają, że takowe nie istnieją.
Śmieszy mnie to (poza tym, że przeraża).

środa, 11 kwietnia 2018

Człowiek

uczy się przez całe życie i głupi umiera.
Bo jest... niereformowalny.
 
Aktualnie (teraz, w tej chwili, w tym momencie) marzy mi się kawiarniany ogródek, słoneczko, dobra kawa i papieros.
Wagary?

wtorek, 10 kwietnia 2018

Plany

Na majówkę.
Tzn. pewnie jej część jak zwykle.
No i w zasadzie ich brak, tych planów.
Marzą mi się przynajmniej 3 dni w ciszy (niewykonalne zapewne, w kwestii tej ciszy).
Niezadaleko.
Blisko natury.
I coś tam jeszcze...
 
Kolejne plany to te wakacyjne.
To jest dopiero kosmos!
Morze zarezerwowane (juz rok temu) na dwa terminy: koniec lipca/koniec sierpnia.
Dziecko "zdecydowane inaczej": chce na obóz harcerski, kolonie, nad morze i w góry.
Za moment: na obóz nie, bo się boi, bo w lesie, w namiotach, może być burza, robaki i w ogóle; na kolonie chyba nie, bo nikogo nie znam (zero trudności w nawiązywaniu kontaktów), a w ogóle to nigdzie beze mnie nie jedzie! Tiaaa.... Powiem tak: możliwości negocjacji są żadne.
Ostateczne wyjście to raz nad morze z babcią, drugi raz ze mną. Plus weekendowe wypady (obiecany Wrocław, pewnie Gdańsk i ponownie Kraków, jakieś Mazury) - choć jak myślę o weekendowych podróżach po polskich drogach to mi słabo. Miasta obleci się pociągiem/samolotem, z mniejszymi dziurami raczej ciężko.
Szczerze, to nie tak to miało wyglądać w te wakacje (w końcu mnie też się należą...), ale jest jak jest.
Z uwagi na czas wakacyjny właśnie przydałoby się to wszystko zaplanować z pewnym wyprzedzeniem, co w moim przypadku jest niewykonalne...
 
A propos planów tych bliższych. Kalendarz zapełniony po brzegi rzeczami do zrobienia/załatwienia.
Nie wchodząc w szczegóły, kilka razy dziennie dopada mnie autentyczna panika, z niepokojem serca i brakiem powietrza.
Czuję, że nie ogarniam i mam ochotę uciekać.
 
 

środa, 4 kwietnia 2018

Chyba czas

Schować zimowe ubrania i buty.
Ciepło!
Wiosna!
W głowie też... ;-)
Na niczym nie mogę się skupić.