poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Niektórzy ludzie

Nie odnajdują się w zwykłych życiowych sytuacjach.
A na dodatek udają, że takowe nie istnieją.
Śmieszy mnie to (poza tym, że przeraża).

środa, 11 kwietnia 2018

Człowiek

uczy się przez całe życie i głupi umiera.
Bo jest... niereformowalny.
 
Aktualnie (teraz, w tej chwili, w tym momencie) marzy mi się kawiarniany ogródek, słoneczko, dobra kawa i papieros.
Wagary?

wtorek, 10 kwietnia 2018

Plany

Na majówkę.
Tzn. pewnie jej część jak zwykle.
No i w zasadzie ich brak, tych planów.
Marzą mi się przynajmniej 3 dni w ciszy (niewykonalne zapewne, w kwestii tej ciszy).
Niezadaleko.
Blisko natury.
I coś tam jeszcze...
 
Kolejne plany to te wakacyjne.
To jest dopiero kosmos!
Morze zarezerwowane (juz rok temu) na dwa terminy: koniec lipca/koniec sierpnia.
Dziecko "zdecydowane inaczej": chce na obóz harcerski, kolonie, nad morze i w góry.
Za moment: na obóz nie, bo się boi, bo w lesie, w namiotach, może być burza, robaki i w ogóle; na kolonie chyba nie, bo nikogo nie znam (zero trudności w nawiązywaniu kontaktów), a w ogóle to nigdzie beze mnie nie jedzie! Tiaaa.... Powiem tak: możliwości negocjacji są żadne.
Ostateczne wyjście to raz nad morze z babcią, drugi raz ze mną. Plus weekendowe wypady (obiecany Wrocław, pewnie Gdańsk i ponownie Kraków, jakieś Mazury) - choć jak myślę o weekendowych podróżach po polskich drogach to mi słabo. Miasta obleci się pociągiem/samolotem, z mniejszymi dziurami raczej ciężko.
Szczerze, to nie tak to miało wyglądać w te wakacje (w końcu mnie też się należą...), ale jest jak jest.
Z uwagi na czas wakacyjny właśnie przydałoby się to wszystko zaplanować z pewnym wyprzedzeniem, co w moim przypadku jest niewykonalne...
 
A propos planów tych bliższych. Kalendarz zapełniony po brzegi rzeczami do zrobienia/załatwienia.
Nie wchodząc w szczegóły, kilka razy dziennie dopada mnie autentyczna panika, z niepokojem serca i brakiem powietrza.
Czuję, że nie ogarniam i mam ochotę uciekać.
 
 

środa, 4 kwietnia 2018

wtorek, 27 marca 2018

Dwa domy

Dwa psy.
Kot.
Podjazd wysypany kamieniami.
Przed domem rośliny w doniczkach.
Trawnik.
Duże okna tarasowe.
I widok na pola.

Drewniany dom schowany w środku lasu.
Urokliwa dzika droga.
Okiennice.
Zadaszony taras.
Stara studnia na podwórku.
Śpiew ptaków.
Jeden miejski pies.
Jeden półdziki kot.

poniedziałek, 19 marca 2018

Z niecierpliwością

Czekam na kolejny weekend.
Laura wybiera się na 3 dni na zlot harcerski.
A ja będę miała czas tylko dla siebie, dużo czasu, bardzo dużo wolnego czasu...
I na pewno dobrze go wykorzystam ;-)

czwartek, 15 marca 2018

Życiowe wybory

Te, których dokonałam nie pozawalają mi - na tę chwilę - żyć tak, jak (chyba) bym chciała.
Ale dojrzewam do tej decyzji.
Więc może... za jakiś czas odpuszczę, sprzedam/wynajmę i znajdę to miejsce na końcu świata (choć pewnie bardziej województwa).
I nie będę bała.
Że nie dam rady.
Że nie starczy do pierwszego.
Że coś się stanie.
Zajmę się tym, co przecież potrafię.
Co mogłabym.
Co chciałabym.
I nie będę robić tego, czego nie chcę... choć daje stabilizację (pozorną raczej).
Wiem, że razem, we dwójkę było by łatwiej, prościej i bezpieczniej.
Czułabym się pewniej.
I tak powinno być, ale... raz życie (?) wybrało za mnie, potem to ja dokonałam kolejnego wyboru.
Czasu nie cofnę, ale mogę zrobić coś dla siebie.
Im człowiek starszy, tym z większą tolerancją patrzy na siebie i na upływający czas.
Pozwala sobie na więcej.
Ja też odpuszczam. Pewne rzeczy nie są już tak istotne. Co innego staje się priorytetem.
(dziś już nie muszę mieć perfekcyjnych paznokci na 3 cm, wystarczą krótkie i zadbane).
Nie odpuszcza za to dziecko... czeka na wymarzonego iphona....
Za kilka tygodni będzie okazja, więc dostanie.
Ale takie (jej) marzenia sprawiają, że "staję w rozkroku" pomiędzy "być" a "mieć".
A jeszcze Bałtyk, i Tatry...
"Nie uda nam się mieć wszystkiego na raz..."
Chciałabym, żeby wszystko się udało... choć czasem mam obawy, czy to nie jest chwilowy kaprys, spowodowany zmęczeniem i wypaleniem, i że potem będę chciała wracać "do żywych".
Potrzebuję wsparcia.
Ja?

wtorek, 13 marca 2018

Motywacja

Do walki... o siebie
A Ty nie umiesz mi odmówić...

Wtorek trzynastego

Pech?
Nie dla mnie.
Piękny dzień. I tak ciepło.
Ulice Warszawy zalane wiosennym słońcem.
Dawno tyle nie jeździłam. Nie zapuszczałam się w dalekie południowe rejony miasta.
Chyba ostatnio, kiedy widywałam się z P.
Tak, wtedy jeździłam bardzo dużo, i bardzo szybko.
Bo musiałam? Bo chciałam... kradzione minuty, godziny.
Dawno to było. Dziś nawet już nie wspominam.
Zapominam.
Chyba, że czasem, ktoś, coś... tak bywa.
I kilka rzeczy gdzieś na dnie szafy.

Lewa ręka pewnie prowadzi firmowe X5.
Na serdecznym palcu prawej dłoni radośnie błyszczy złoty pierścionek z zielonym szmaragdem.
Jest dobrze.
Ten znajomy niepokój gdzieś w głębi ciała.
Jestem sobą... przez kilka długich chwil.
Motyle i ćmy... nie licz dni do końca... zabawne...

[Wena wróciła, dziś już nie pracuję]

poniedziałek, 12 marca 2018

Niby nic

Małe zaskoczenie.
Więc jednak...
Ciekawe kiedy?
Gdyby wiedziała... A może wie? I toleruje?
Nie moja sprawa.
Ogarnia mnie tylko pusty śmiech!
I trochę obrzydzenie.
Współczuję....

środa, 21 lutego 2018

Właśnie tak...

Północ.
Leżę w łóżku. Z kimś.
Cichy dźwięk smsa.
Czytam ukradkiem.
Wyłączam telefon.
Znikam. Nie ma mnie. Do rana.

czwartek, 1 lutego 2018

Odnośnie pogody

Nasze ferie przełożone na przełom lutego i marca.
Chyba... mocno się zastanawiam, bo mam poważne wątpliwości czy uda się pojeździć na nartach.
Wszystko się topi, a po kałużach (jak w zeszłym roku) to średnio fajnie.
Na razie jest tak (czyli ogólnie bardzo średnio):


Wytrzyma? Dosypie?
A taki fajny miałam plan na ten wyjazd... :-(

wtorek, 30 stycznia 2018

Tak lepiej

Nikt nie zna moich myśli.
Nie wie co czuję.
A i chyba mi jest lepiej, kiedy pewnych rzeczy sobie nie uświadamiam.
Bo jak tak czarno na białym to już nie ma wyjścia.
A poza tym to mi się nie chce nic, pisać też.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Spokojnie ;-)

Przeniosłam starego bloga, do którego i tak nikt oprócz mnie dostępu już nie miał.
Blog.pl znika, a jakoś trudno ot tak wysłać w kosmos kilka lat swojego życia.
Tutaj nic się nie zmienia.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Styczeń

Bardzo ciepło jak na tę porę roku. Gołych stóp w tym roku nie praktykuję ponieważ szczerą miłością pokochałam swoje zamszowe bardzo długie kozaki. I w związku z tym w zasadzie nie używam rajstop/legginsów. Wystarczy sukienka w okolicach kolan plus długie buty. Nogi mogą być gołe. Nie marznę.
Powracają wspomnienia Londynu ;-)
Tak czy inaczej na zimę czekam, bo przecież narty... ale to dopiero przełom lutego i marca, więc w górach śnieg pewnie jakiś będzie.
Styczeń - miesiąc organizacyjny. Sprawy domowe w związku z TV można uznać za ogarnięte. Kominek to kwestia tygodnia - w zasadzie mam wszystko obmyślone. Pozostała realizacja.
To czym muszę się jeszcze zająć dniach to finanse. Zająć w sensie przejrzeć, sprawdzić co i jak, co się zmieniło, co można poprawić. Napisać lub zadzwonić tu i ówdzie, przypomnieć się, bo jak się zostawia na zbyt długo sprawy bez odpowiedniego nadzoru to wszystko się zaczyna rozłazić i rozmywać.
Ferie za tydzień - coś muszę coś Laurze zorganizować na miejscu, bo o wyjeździe teraz nie ma mowy. Co prawda rodzice jej IBFF proponowali wstępnie, że może pojechała by razem z nimi i Klaudyną w góry, ale nie wiem sama - mam mieszane uczucia jednak...
Obiecałam sobie dbać o siebie i zdrowie, między innymi więcej spać... tiaaa..... mamy właśnie 01:49. No comment.

wtorek, 2 stycznia 2018

Sylwestrowo-nastrojowo

Noworocznych postanowień nie będzie.
No może z wyjątkiem jednego ogólnego, że będę bardziej o siebie dbać.
Inne sprawy pozostawiam losowi, szczególnie te dotyczące emocji, uczuć i relacji międzyludzkich.