piątek, 29 stycznia 2016

Dobrze, że

już prawie weekend.
Potrzebuję odpoczynku.
Co prawda plany weekendowo-wyjazdowe trochę się komplikują przez Laury basen (sobota + niedziela), ale z nich nie rezygnujemy. Po prostu trochę się pokręcimy w tę i z powrotem - na koniec świata nie jedziemy.
Niech już będzie wieczór, chcę się napić wina, coś spokojnie obejrzeć, popatrzeć na ogień...

Dziś się dowiedziałam, że moje dziecko na wybitne zdolności językowe. Pani od szkolnego angielskiego jest zachwycona. Ta od dodatkowego również. Jestem zaskoczona.
Tego ewidentnie nie ma po mnie!
W domu raczej jakoś specjalnie się nie wykazuje, choć bardzo sprawnie rozwiązuje wszystkie testy na http://www.squla.pl . No i te wszystkie filmy na YouTube po angielsku: testy, prezentacje i inne "bzdury". Muszę to kontrolować, ale widać na coś się jednak przydaje...
Druga opinia to: niereformowalna gaduła. O tym wiedzą wszyscy nauczyciele, ci którzy ją uczą i ci, co tylko przychodzą na zastępstwa. Na razie tolerują, że ma coś do powiedzenie na każdy temat, odpowiedni dla dziecka lub nie, pytana czy nie, w czasie odpowiednim czy nie. Pytanie, jak długo będą tak cierpliwi?

Co to na być?

Zima ?
Pogoda akurat na ferie...
Ja mam nadzieję, że do marca śnieg będzie jeszcze padał. W górach przynajmniej. Inaczej z nart nici. Jutro w szkole mamy bal i konkurs masek karnawałowych.
A od poniedziałku zima (?!) w mieście. Moc atrakcji, bo są naprawdę duże pieniądze na tę akcję. Kino, basen, sala zabaw i hala sportowa. O nudzie nie ma mowy.
Feriowo zrealizujemy się potem :-)