sobota, 31 grudnia 2016

Byłam zaskoczona...

... pewnym "gestem", ale zaraz potem przyszła do mnie myśl, że może to raczej przypadek i gest zrobiony zupełnie nieświadomie... nie wiem?

Lodowisko zaliczone już dwukrotnie.
Laura miała łyżwy pierwszy raz w życiu na nogach, ale dała jakoś radę.
Ja stanęłam na lodzie chyba pierwszy raz od 30 lat... moje obawy były zupełnie bezpodstawne, widać tego się nie zapomina. Śmigam.
Fajnie jest, bo na lodowisku dużo znajomych starszych i młodszych, głównie ze szkoły. Wesoło jest.
Po Nowym Roku kupujemy własne łyżwy, będzie się nam jeździło bardziej komfortowo.
Bo plan jest taki - codziennie chociaż godzina jazdy.

czwartek, 29 grudnia 2016

46

Nie przeżywam jakoś specjalnie.
W końcu z tego wyrosłam ;-)
Czekam na jutrzejsze popołudnie, żeby uciec z miasta na te 2 dni.
I zapomnieć się tak totalnie...


niedziela, 11 grudnia 2016

Tego nie lubię

Przedświątecznego pędu. Tłumów w sklepach. Pośpiechu.
Prezenty właśnie zamówiłam przez net. Miało być "skromnie" wyszło jak zwykle ;-)
Laura zamówiła:

1. Kominek i woski zapachowe Yankee Candle


2. Grę Dumel Discovery "Prawda czy fałsz"
 

3. Misia z Fundacji TVN - Tosia
4. Zestaw kreatywny do projektowania TOP MODEL


5. Pościel z motywem świątecznym (tu mam dowolność... ufff)



Chciała jeszcze wrotki, ale z tym poczekamy raczej do wiosny. Łyżew nie kupujemy, bo dopiero ma się uczyć jeździć - nie wiadomo jak pójdzie - na razie wypożyczymy.
Nie wspomnę już o nowej świątecznej sukience...
... skrzydłach anioła na konkurs piosenek świątecznych, czapki z oślimi uszami na jasełka... itd.

W szkole rozgardiasz, bo nie dość, że jutro sprawdzian semestralny, to jeszcze konkursy świąteczne (muzyczne i plastyczne), jasełka, kiermasze, spotkania. Więc do zrobienia kartki, szopki, bombki, ozdoby...
Nie wiem, kiedy to ogarnę???
O ilości pracy w fabryce nie chcę nawet myśleć, bo nie ogarniam. A tu na sprawy szkolno-domowe trzeba tyle czasu, że o dodatkowych godzinach nie ma mowy, a raczej by wypadało kilka razy się z pracy urwać (nie ma wyjścia, po prostu muszę).
Czasem robię coś z domu, niby miałam i dziś, ale pół wieczoru mi zeszło na kupowaniu prezentów. A teraz to mi się chce spać.
Tak więc... podobno robota nie zając.
Aaaaaa... jeszcze pies musi do fryzjera i na obcięcie pazurów.
Rozrabiaka kochany, ale jednak sporo czasu trzeba poświęcać na jego pielęgnację, choćby codzienne czesanie.
Urósł i spoważniał trochę ;-)


To już może będą te święta, to może trochę zwolnię, odpocznę.

piątek, 2 grudnia 2016

Zrobiło mi się ciepło...

... z lekka, gdy zupełnie przypadkiem wśród znajomych mojego znajomego na FB zobaczyłam... yyyy?
W pierwszej chwili byłam przekonana, że jednak mi się przewidziało.
Choć już intuicja zaczęła działać, i... no właśnie, nie ma co zaklinać rzeczywistości.
Otóż nie, ze wzrokiem wszystko w porządku.
Ja mam tylko nadzieję, że ich znajomość jest mniej więcej tak luźna jak moja z JK.
Po prostu znajomy znajomych, widujemy się przelotem na wakacjach we Władku.
Nie, żebym się wstydziła przeszłości, no ale jednak, umówmy się, święta to ja wtedy nie byłam, więc lepiej by to i owo w detalach nie wypłynęło tam, gdzie raczej nie powinno.
A właśnie całkiem nie dawno sobie myślałam, że to rozdział zamknięty.
Tak na głucho [choć przez głowę przemknęła mi myśl, z czystej ciekawości, jak on teraz, po tych kilku latach, wygląda?].
Było, minęło. Nie wróci w żadnej postaci.
I pamiętam już tylko to, co z tej relacji wyniosłam pozytywnego.
[A było coś takiego?]
No to się "trochę" jednak myliłam!

wtorek, 29 listopada 2016

Gdzieś w międzyczasie...

... zapomniałam o kolejnej rocznicy mojego blogowania.
Tak na szybko nie umiem sobie nawet przypomnieć której?
Życie pędzi.

Ostatnio, "prześladuje" to może za dużo powiedziane, ale nie daje mi spokoju myśl, że na pewne rzeczy w moim życiu jest już za późno.
I frazes "nigdy nie jest za późno" nijak się tu nie sprawdza.
Nie żebym żałowała, ale tak jakoś... a może po prostu do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć i dostatecznie dużo przeżyć, żeby to coś nabrało dostatecznie dobrego kształtu i odpowiedniej jakości?
Na przykład śpiewać już nie będę.
Paradoksalnie teraz, kiedy naprawdę to wychodzi i lubię słuchać siebie samej, jest jakieś 20 lat za późno.

wtorek, 25 października 2016

Dla mnie

taka jesień może być.
Choć pada, jest ciepło.
To co, że pod (gołymi) stopami mokre liście.
Spokojne światło pasuje do nastroju. I te kolory.

Mało mnie tu.
Żyję :-) Jest dobrze.
To, co realne, bardzo pochłania...


poniedziałek, 17 października 2016

Szczeniak

W sobotę byliśmy hodowli obejrzeć szczeniaki.
Piesek zaklepany, zaliczka wpłacona.
Wabi się Lotos (Park Ridge).
Odbiór na początku listopada, żeby jeszcze święta ogarnąć na spokojnie.
Uległam prośbom Laury o tego pieska, ale teraz mam coraz większe obawy - co ja sobie wzięłam na głowę, drugie dziecko. Macierzyński mnie czeka jak nic!
Piesek jest śliczny, choć jeszcze malutki. Ale charakterek widać na pierwszy rzut oka. No właśnie...

czwartek, 6 października 2016

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że

tak trudno będzie kupić yorka.
Niby wybór duży, ale jak się zacznie drążyć temat, bo nie chce mieć się w domu za kilka miesięcy:
1/ wyrośniętego psa "w typie rasy"
2/ psiego szpitala
3/ stu innych kłopotów
to zaczynają się schody.
A do tego jeszcze dziecko przestępujące z nogi na nogę , "bo mamo obiecałaś" teraz, a nie za 2 miesiące (jak będzie kolejny miot).
No i nie uśmiecha mi się podróż po szczeniaka kilkaset kilometrów, żeby stwierdzić, że to chyba jednak nie ten...
Walczę więc.
Na razie Laura chora, ale mam nadzieję, że do niedzieli jej przejdzie.


środa, 5 października 2016

niedziela, 11 września 2016

Odreagować

Czwartkowy pogrzeb.
Tak jak potrafię pogodzić się ze śmiercią osoby starszej czy chorej, nawet bardzo bliskiej - taka naturalna kolej rzeczy, trzeba zaakceptować i płacz nic nie pomoże - tak tu.... łez nie dało się powstrzymać.
A potem już tylko... wino i dużo snu.
Dwa dni.
Chyba pomogło. Choć trochę.

czwartek, 28 lipca 2016

Cześć, to ja!

Skróciłam włosy, a paznokcie pomalowałam w kolorze limonki.
Poza tym Mojito w ilościach hurtowych.
Nie, jeszcze nie jestem na urlopie. Dopiero się rozkręcam.
Z niecierpliwością czekam na weekend...

wtorek, 19 lipca 2016

Niewyobrażalne

jak ten czas zapieprza.
Połowa lipca minęła, prawie połowa wakacji też.
A ja jeszcze nie poczułam tak naprawdę lata :-(

niedziela, 17 lipca 2016

Dzisiaj

Korzystając z dogodnej bazy wypadowej - bo tak czy inaczej siedząc prawie w środku tego lasu, nie musimy nigdzie dojeżdżać - urządzamy sobie wycieczki szlakami naszej puszczy. Dziś Truskaw - Karczmisko - Palmiry. Te lasy znam dość dobrze, przemierzone w dzieciństwie i wczesnej młodości wzdłuż i wszerz. Na nogach i rowerami. Szlaki i nielegalne drogi. Wydmy i bagna. Dobrze się tam czuję. I fajnie się poukładało, że mogę tu być, weekendowo mieszkać. I korzystać ile się da. Z uroków życia... ;-)