poniedziałek, 30 marca 2015

Znudziło się?

Zaskakujący brak aktywności.
A może po prostu życie toczy się dalej... nie wiem czy chcę wiedzieć?

A u mnie?
Paznokcie w kolorze wiśni zanurzonej w czekoladzie.
Przyjemny weekend.
Choć pewne sytuacje wywołują refleksję, czy na pewno powinnam być matką?
Moja córka ma trudny charakter, i ogromny temperament, więc czasem iskrzy... za bardzo!
Spanie pod kołdrą i kocem, bo zimno. I Grand Prix Malezji. A wieczorem mecz.
Jest (prawie) dobrze.

piątek, 27 marca 2015

Rozpoczęty

Sezon bosych stóp.
Pierwszy wiosenny deszcz zaliczony.
Tak lubię!

Generalnie życie mam ogarnięte. Prywatnie i zawodowo. Wiosenne porządki.
Trochę mało czasu, ale nad tym (po)pracuję.
Zaległości mam tylko w sprawach prawno-sądowych. Ale nie jakieś znaczące - kwestia zebrania i zarchiwizowania dokumentów oraz uzyskania informacji o aktualnym stanie innej sprawy i działaniach (urzędnicy lubią sobie przejść w stan constans, bo w sumie po co sobie dokładać roboty, nie?).

poniedziałek, 23 marca 2015

Dzień wiosny

W szkole. Jutro.
No i miałam zajęcie na cały wieczór...

Pracowicie

minął weekend, choć z pracy zawodowej zrezygnowałam. A w zasadzie to córka mnie do tego zmusiła.
Za to mieszkanie sprzatnięte. I zakupy zaliczone. Miło i przyjemnie. Pachnie wiosną.
Zmęczylam się fizycznie. Za to psychicznie całkowity reset. No i czas spędzony z Laurą jest bezcenny.

wtorek, 17 marca 2015

Za oknem

Wiosna.
U mnie tradycyjnie przesilenie.
Chce mi się tylko spać.
Do głowy przychodzą głupoty.
A z drugiej strony chciałabym zrobić porządki, i w mieszkaniu, i w domu.
I zacząć życie tak trochę "na nowo", choć oczywiście w tym samym towarzystwie...

czwartek, 12 marca 2015

środa, 11 marca 2015

Ciężki powrót

Z urlopu.
Pracy ogrom - całe biurko w papierach.
Ale to wszystko nic, w perspektywie romantycznego weekendu za miastem.
I to może nawet w zimowej aurze... :-)

niedziela, 8 marca 2015

Pogromcy stoku ;-)

Tzn głównie Laura, która zjechała dziś chyba 60 razy. 4 karnety plus gratisy. Szał. Rano i popołudniu.
To wszystko chyba z radości, że uwolniłam ją w końcu od instruktora.
Jutro przed południem wracamy do domu, a ona na 9 jeszcze na stok. Więc pewnie znów odpuścimy sobie Kraków.
A na za rok już umówiła się na snowboard...

sobota, 7 marca 2015

Pogoda dopisuje.

Oczywiście z planów wyspania się nic nie wychodzi. Szkoda czasu. Zawsze lepiej gdzieś wyjść niż spać, szczególnie że słońce pięknie grzeje.
Dziś Dolina Kościeliska.

czwartek, 5 marca 2015

Dziś...

było intensywnie.
Rano, jak co dzień na stoku.
Ja z instruktorem. A Laura niby też. Teoretycznie, bo generalnie robi co chce. Tzn zjeżdża, ale sama, więc... jak i gdzie się uda tak jest. Ale niech się bawi, przynajmniej się nie zniechęci. Grunt, że się nie boi, a że stok prawie pusty to małe ryzyko, że coś się stanie.
Popołudniem pojechaliśmy do Bukowiny. Do term. Fajny relaks. Laura prawie się rozpuścíła ;-)
Tylko miałam obawy czy stamtąd wrócimy do Zakopanego, bo była jaka śnieźya, że szok.
Zresztą śnieg pada każdego dnia, więc na pogodę narzekać nie możemy.
Poza tym dobre jedzenie - próbuję najeść się jagnieciną na zapas ;-)
A wieczór przy winie oczywiście...

niedziela, 1 marca 2015

Za...

trochę więcej niż dobę ruszamy.
Wszyscy ferie kończą, a my właśnie zaczynamy.
Plany są. Narty - mam nadzieję, że pogoda pozwoli, trochę spacerów, termy.
Zamierzam też odespac ostatnie intensywne tygodnie.
Zobaczymy co w tego wyjdzie.
Nastawienie pozytywne jest :-)
Knajpa na obiad w drodze wybrana, tak trochę przed Krakowem - bez tego podróż traci na uroku.
Zdecydowanie bardziej lubię jednak drogę na północ niż na południe. No ale na morze też przyjdzie czas.