piątek, 23 stycznia 2015

Jak to jest...

... raz na jakiś czas (?) czytać moje życie dzień po dniu?
Mój monolog.
Twoje milczenie.
Bo ten jeden raz trudno nazwać dialogiem...

czwartek, 22 stycznia 2015

Pożegnanie z przeszłością

Chwilowy brak czasu - dość intensywna praca.
Poza tym oszczędzam wzrok i nie dokładam sobie dodatkowo kontaktu z ekranem "po godzinach".
Czasem coś przeczytam, przelecę po zaprzyjaźnionych blogach. Ale nie ma co ukrywać, że męczy mnie śledzenie tekstu na małym ekranie smartfona czy nawet tabletu. Laptopa nie używam od dawna, w sensie komputera - to tylko w pracy.
Do tego witaminy "ratujące wzrok".
No i nie ruszam się nigdzie bez okularów - mam je wszędzie: w samochodzie, w pracy, w domu, w torebce. Inaczej nie funkcjonuję. Szczęście, że samochód prowadzę bez najmniejszych problemów - na odległość powyżej 2 metrów i dalej widzę idealnie.
Zresztą do prowadzenia samochodu oczy w ogóle nie są mi potrzebne ;-)

Nie na własne życzenie (choć może trochę) pożegnałam się z przeszłością.
Padł mi telefon, ten od dzwonienia, poprzedni Samsung - konkretnie ekran dotykowy. W ten sposób pogrzebałam wszelkie kontakty, które były zapisane w pamięci telefonu, smsy dowodowe, smsy pikantne, kompromitujące mmsy, notatki z pinami, kodami dostępu, hasłami i ważne daty z kalendarza.
Szczęście, ze zdjęcia zgrywałam regularnie.
Coś tam odtworzyłam z karty SIM, coś z własnej pamięci i starego organizera, ale umówmy się, że jest to tylko mały procent.
Na razie jakoś funkcjonuję, z SE Xperia średnio się dogadujemy, ale to przecież tylko telefon.
Chcąc nie chcąc, w wolnej chwili i tak będę musiała udać się do serwisu i coś z tym telefonem zrobić, jakoś te rzeczy z niego wyciągnąć, bo tak czy siak o wyrzuceniu go czy oddaniu na części z TAKĄ zawartością mowy być nie może.
W ogóle, jak już kiedyś wspominałam przestałam ogarniać technologicznie - te wszystkie konta, połączenia, Google z plusem i bez plusa, FB i inne. Coś się łączy, coś ciągle synchronizuje - ja nie łapię. W pewnym momencie pokasowałam co się dało i co na prawdę było zbyteczne, ale nie mam czasu żeby na spokojnie zrobić z tym wszystkim porządek, chociażby uporządkować zdjęcia i filmy, kontakty, skrzynki pocztowe.
Myślę, że faceci jakoś lepiej to ogarniają. Ale tego zadania powierzyć facetowi nie mogę - ten świat jest dla Niego niedostępny. Nie tym razem...

Codzienna bardzo solidna porcja owoców robi mi zdecydowanie dobrze :-)
Jeszcze przydałoby się trochę ruchu - w końcu marzec się zbliża, narty!!! a kondycja w lesie. Wolałabym, żeby urlop nie skończył się na jednym zjeździe ze stoku.

Na sobotę zaplanowałam dzień dla siebie, przedpołudnie raczej. Fryzjer, kosmetyczka. Nazbierałam gigantyczną ilość punktów w programie lojalnościowym prowadzonym przez Studio Kosmetyczne, do którego chodzę regularnie i teraz czas z tego skorzystać.
A reszta weekendu? Pewnie za miastem.
Laurze się coś należy od życia, w końcu ferie są - choć my musiałyśmy je przełożyć na marzec.
A dla mnie (nas?) wieczór, taki jaki lubię najbardziej - z winem, świecami i....

środa, 21 stycznia 2015

Też mam...

... kredyt w CHF.
Kilkadziesiąt tysięcy... CHF.
Stała marża. I odkąd pamiętam oprocentowanie nie przekroczyło 2,5% (aktualnie 1,187%).
Spłata we frankach, więc mogą mi spadać z nieba - nikomu nic do tego.
Dodatkowo w innym banku, z którego korzystam program umożliwiający zakup CHF w atrakcyjnych cenach plus darmowe przelewy walutowe.
Nie chcę, żeby ktokolwiek przy tym grzebał bez wyraźniej potrzeby.

W uzasadnionych przypadkach rozumiem panikę, ale mam wrażenie, że media demonizują całą sytuację. Emocje i panika są tu najgorszymi doradcami.

piątek, 16 stycznia 2015

Bardzo

ważną sprawę popchnęłam do przodu.
Teraz muszę czekać. Powinno się udać. Bo trochę mnie to jednak kosztowało... czasu, pieniędzy, pracy. :-)

W końcu się przekonałam do elektrycznej szczoteczki do zębów. Kupiłam na próbę, w sumie Laura mnie namówiła. I bingo!

Weekend na horyzoncie. Plany są... takie mrrr mrrr ;-)
Spać!!!

czwartek, 15 stycznia 2015

Franek

"lekko" podrożał... hmmm...

Marzę o weekendzie

Uciec z miasta. Wyspać się.
Nadrobić zaległości w... nie widzieliśmy się od powrotu.
To było tylko kilka dni - mało mi ;-)

Dieta w toku. Lubię to burczenie w brzuchu. Płaskim!
Dom w Zakopanem też zaklepany na początek marca. Ciekawe jak będzie ze śniegiem, narty czy knajpy?

wtorek, 13 stycznia 2015

Powrót do...

... diety owocowo-warzywnej. Z małym dodatkiem mięsa.
Za dużo sobie ostatnio pozwalałam.
Zanim się obejrzę, znów będą wakacje :-))

Mistrzostwo świata

Wylądować w psychiatryku z ostrą psychozą. Po amfie.
Teraz to się można domyślać, że brał jakieś totalne gówno. I to pewnie dostatecznie długo, żeby zrobić sobie solidną dziurę w mózgu.
Jedni wiedzieli, ale woleli nic nie mówić. Inni się domyślali, ale wierzyć nie chcieli. A kolejni wierzyli, w obietnice, że już nigdy więcej.
Dla mnie to zaskoczenie i szok.
Mój "mały" Karolek...
Moje pozytywne myślenie w kryzysowych momentach każe wierzyć, że da radę.
Świadomość, że znalazł się na dnie to jest ten pierwszy krok. Choć będzie cholernie ciężko.
Powodzenia!

czwartek, 8 stycznia 2015

Dobre

Za szybko się kończy.
Nowy rok zaczął mi się odpływem kasy. Jak dalej pójdzie w takim tempie to ... no właśnie!