poniedziałek, 21 grudnia 2015

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Okulary

Nie napiszę tego posta... bo już drugi raz mi go wcięło.
Może innym razem.
W skrócie: Laura ma okulary do czytania i pisania.
Ona szczęśliwa, ja mniej.

środa, 9 grudnia 2015

niedziela, 6 grudnia 2015

Tak lubię

Zająć się czymś i nie myśleć o codzienności.
W ten weekend porządkujemy dom (w lesie), tak przedświątecznie.  Lubię!
Jest nastrój, fajna atmosfera.
Nawet w niedzielę chce się rano wstać... na wspólne śniadanie.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Należał mi się

Taki weekend.
Leniwy. Spokojny. Bez myślenia o niczym konkretnym.
No może poza wstępnym planowaniem okresu świątecznego i wypadem na basen z Laurą, co w przypadku weekendowej wyprowadzki za miasto robi się jednak małą wyprawą - ale lekcje opłacone do końca roku, nie ma zmiłuj; poza tym ona to lubi.
Weekend z kominkiem, z winem i wyglądaniem przez okno, żeby popatrzeć na późnojesienny las.
Jest pięknie, choć mokro.
A poza tym... lubię, kiedy już jesteś, kiedy wracasz na dłużej, na stałe.
W perspektywie kilkanaście takich weekendów :-)

poniedziałek, 9 listopada 2015

Dawno

nie byłam tak chora.
W piątek w pracy dobre pół godziny siedziałam trzymając się biurka i bojąc się zrobić najmniejszego ruchu głową. Miałam takie zawroty i mdłości, że szok. Mało brakowało a  skończyłoby się pogotowiem.
Dziś już lepiej. I oby tak dalej. Ale prawa zatoka wyraźnie gorsza.
A jeszcze jakąś alergia się przeplątała. Zero pojęcia co to może być? Po jednej tabletce Zyrtec przespałam noc i cały dzień...
Także narazie to jakbym nie żyła.

niedziela, 1 listopada 2015

Weekend spędziłyśmy

w domu.
W łóżku konkretniej. L chora od tygodnia. Skończyło się antybiotykiem. Chyba pomaga. Mnie łapie coś od wczoraj. Niestety na więcej wolnego nie bardzo mogę  sobie pozwolić.
Tak że były filmy, puzzle, gry i  nadrabianie szkolnych zaległości.
Szkoda, bo pogoda piękna. I umknęła nam wyjątkową atmosfera listopadowego święta.

poniedziałek, 19 października 2015

Na swój sposób

Lubię taki czas.
Szczególnie, gdy... mogę sobie pozwolić na lenistwo, a życie toczy się obok, w zasięgu wzroku.
Spokój i harmonia.
Jest idealnie.

niedziela, 18 października 2015

czwartek, 15 października 2015

Założyłam

dziś dżinsy, które nosiłam jakieś pół roku po narodzinach Laury - a wróciłam już wtedy do wagi sprzed.
Spadają.
Nie jest źle :-)
Gdybym tylko włożyła więcej pracy
w aktywność fizyczną...

poniedziałek, 12 października 2015

Jedziemy na narty?

Południe Polski pod śniegiem. Zobacz zdjęcia użytkowników - Wiadomości

W Warszawie jeszcze obowiązują gołe stopy ;-)

Urodziny

za nami.
Było kameralnie.
Czasowo nie dałam rady zorganizować imprezy dla dzieciaków z klasy. Zresztą myślę, że to już nie jest taka atrakcja. Dwa lata w rzędu wystarczyły. Plus imprezy u kogoś. 30 października idziemy na urodziny do dzieciaków z Londynu. Dla odmiany na kręgle. A może w listopadzie już zorganizujemy jakieś wyjście do sali zabaw i zaprosimy kilka osób z klasy.
Prezenty wymarzone były, tort był. I jeszcze się trafiło wyjście do MD.
Tylko tatuś jak zwykle nie zadzwonił, ale wspomniała o tym tylko raz.
Bardzo się starałam, aby nie miała czasu o tym myśleć.
Między innymi dlatego, że jesteśmy na etapie "nienawidzę". Różnych rzeczy, sytuacji i osób, a wyżej wymienionego za to, że "go nie ma i nawet nie zadzwoni".
Rozmawiam i tłumaczę, na ile mogę, ale nie ma co ukrywać, że jest łatwo.
W różnych tematach zresztą.
Nie wiem jaki na to wszystko ma wpływ ogólna sytuacja, na ile ognisty temperament, a na ile geny...
Nabrałam jednak pewności, że bez psychologa się nie obędzie.
Ale to temat na oddzielny post, o ile w ogóle...
Poza tym robiliśmy drugie podejście do nauki pływania. I chyba nauka w formie lekcji indywidualnych trafiła w gust córki. Ona i trener. Przynajmniej nie uciekła z basenu jak dwa tygodnie temu. Bartek twierdzi, że znalazł sposób, żeby się w nią dogadać, choć łatwo nie będzie. Tanio niestety też nie, bo lekcja 60 płn (w karnecie za 10 spotkań) plus wejście na basen... jakieś pytania?
Aż z rozpędu wybrałam się na zakupy. Tylko kurtka i spodnie. Karta kredytowa przyjmuje wszystko ;-)
Zimno się zrobiło. Mamy sezon aspiryny. Używam sporadycznie, ale kilka razy ostatnio mi się zdarzyło i mój żołądek zaczął się buntować. A może to stres? Atrakcji mi córka nie żałuje.
Ze spraw przyjemnych zdecydowanie wspaniałe wieczory. Takie jak lubię... mrrr.
Choć tyle, bo generalnie życie w biegu, w tempie które trudno wytrzymać.

piątek, 9 października 2015

Zimno

Śpię pod kołdrą i kocem. W otoczeniu puchatych poduszek.
I nie gaszę świecy, wypala się sama.
W męskich ramionach ogrzeję się dopiero w weekend...

czwartek, 8 października 2015

W biegu

Znów.
Urodziny Laury.
Ślubowanie pierwszoklasistów.
Basen - próbujemy lekcji indywidualnych, bo w grupie nie poszło.
Dokończenie pokoju Laury.
A mnie się marzy kolejny weekendowy wyjazd.
Obawiam się, że będę musiała zadowolić się weekendem tuż za miastem. I to raczej nie będzie najbliższy weekend...
Ale nie narzekam, jest dobrze :-)

poniedziałek, 5 października 2015

Choć z kimś innym

tam teraz bywam to pierwsze skojarzenie mam zupełnie odmienne.
I pewnie tak już zostanie.
Tej parze ze  środkowego pokoju życzyłam dużo szczęścia...

Stały punkt programu

Młyn Mariaszek.
Drożdżówka była oblędna. Herbata z konfiturą z pigwy zresztą też :-)