piątek, 30 maja 2014

środa, 28 maja 2014

No comments

Mamo, wyślemy do taty?
Ja dostałam papierowego kwiatka  i 10 buziaków :-)

Koncert życzeń

Bo zbliża się dzień dziecka.
Marzenia bardzo konkretne.
Rower na nieszczęście kupiłam tydzień temu. Więc jako prezent się nie liczy. Ale trafiła się okazja na fajny B'TWIN, więc się wcale nie zastanawiałam. Laura zachwycona, przy rowerze jest biało-różowa torebeczka :-)
Tak więc teraz na tapecie mamy nową Baby Born interaktywną, prawie żywy noworodek. 43 cm, chyba ze 2 kg. Z akcesoriami. Do tego ubranka.
Oraz wózek dla lalek. Najlepiej 3 w 1. Żeby BB się do niego zamieściła powinien mieć rozmiary prawie jak taki dla dziecka.
A kto mi kupi dodatkowe 2 pokoje?
Kwestię cen tych zabawek pominę. Czy marzenia mają ceny?
Gorzej z logistyką. Dziecko jak zwykle zdecydowało się w ostatnim momencie.
Ale lepsze to niż 23 Monster High czy 51 Barbie, albo 167 LPS czy 32 kucyk My Little Pony.

Jutro mamy imprezę w przedszkolu. Dzień mamy, i taty przy okazji. Bogata część artystyczna i przyjęcie. Laura wie, że taty tym razem nie będzie.
Bo jak ma być, skoro mimo sporadycznych, ale koniecznych ostatnio niestety ze względu na sprawy spadkowe kontaktach ze mną, głównie smsowych ani razu nie zapytał o córkę, od września! nawet o niej nie wspomniał. O nie sorry, potrzebne byly jej dane do dokumentów, więc o nie poprosił.
Dobra, najważniejsze na tej imprezie jesteśmy my: mama i córka.
Dostałam polecenie założenia sukienki -na wieszakach wiszą trzy: różowa, koralowa i czarna w białe grochy - która? No i biżuteria oczywiście.
Mam być najpiękniejszą mamą na świecie... przecież jestem :-)

środa, 21 maja 2014

Jak śpiewa...

... mój dość znany sąsiad "...Wisła, płynie dzisiaj na Tarchominie...".
No płynie, płynie, i to dość szeroko.
Dobre widowisko na popołudniowy spacer.

SUN

Wczoraj  pierwszy raz od... chyba kilku lat odwiedziłam solarium.
28 maja w przedszkolu impreza dla rodziców, trzeba się ogarnąć, a pogoda weekendowa nie daje szans na złapanie trochę brązu.
Niby ten weekend ma być piękny, ale kto da gwarancję, że tak będzie, i jakaś burza na pół dnia się nie przytrafi? A poza tym sobotę i tak mamy zajętą - próba i występ grupy baletowej Laury. Impreza "Ulica Integracyjna".

wtorek, 20 maja 2014

Nie wnikając w szczegóły

Siedzę na bombie zegarowej.
Dobrze, że nie sama, ale żadne to w zasadzie pocieszenie.
Obawiam się, że pieprznie w najmniej odpowiednim momencie. Norma.
Koniec tematu. Nawet nie chcę o tym myśleć. Nie za bardzo się jednak da nie myśleć.
Poza tym piękne lato. Wisła wylała. Żyć, nie umierać.

niedziela, 18 maja 2014

piątek, 16 maja 2014

Leje

Pewnie tak jak w prawie całej Polsce.
Dwa dni temu chciałam napisać, że brakuje mi majowego deszczu. Z tym, że nie o taki deszcz mi chodziło. I nie o taką temperaturę.


Z weekendowego wyjazdu chyba zrezygnuję, na rzecz sprzątania. W końcu można spędzić miły wieczór także w domu, nie?
Sprawy pracowe przemilczę. Szkoda gadać!
Sprawy inne... no tak. Myślałam, że już za mną (za nami), a tu się okazuje, że nie do końca... spadki, sradki, papiery, sądy, prawnicy. I żadnego ruchu, po prostu chcąc nie chcąc muszę w tym uczestniczyć. Dam radę, nie mam wyjścia.
Jedna myśl mi tylko nie daje spokoju... no cóż, może właśnie tego chcę? (tak przy okazji)
Dieta przedwakacyjna.
Dawno nie fundowałam sobie takiej bomby witaminowej. Sałatka owocowa. Codziennie obowiązkowo. Wiem, że słodka. Ale lepsza niż batony. Poza tym kiełki rzodkiewki. Mix sałatowy. Krwista wołowina. Gotowany drób i królik. Warzywa na parze. Biały twarożek. Chrupkie pieczywo w ilości minimum. Kawa. Herbata owocowa. Z wodą jest najgorzej. Bo generalnie nigdy nie chce mi się pić.
Efekty już są. Może nie spektakularne, ale nie o to przecież chodzi.
Z pozdrowieniami znad kubka kawy ;-)
 

niedziela, 11 maja 2014

Nie ma to jak...

Przez blisko tydzień jeździć bez ubezpieczenia OC i ważnego przeglądu technicznego.
I jeszcze uświadomić sobie ten fakt w niedzielę późnym wieczorem. Extra.
Przeszłam samą siebie. Wiedziałam, że jestem ostatnio totalnie zakręcona, ale nie myślałam, że do tego stopnia. Naprawdę nie jest ze mną dobrze. Wolę nie wiedzieć o czym jeszcze zapomniałam ostatnio. Czas zwolnić, na poważnie.

Wypadałoby coś napisać

Nie mam czasu. Za dużo się dzieje.
Maj ciągle zachwyca. Mimo deszczu, a może właśnie dlatego?
Wspomnienia? Straciły już na ostrości :-) I co?
Chciałabym zatrzymać majową zieleń na cały rok. Szkoda, że się nie da. Pozostają zdjęcia. Tylko zapachu deszczu nie czuć.
Organizuję wakacje. W lipcu Laura jedzie z dziadkami nad morze. Już zaklepane. A ja mam czas tylko dla siebie! :-):-):-)
W sierpniu ja ją zabieram, pewnie też nad Bałtyk. Bo co to by były za wakacje...
W międzyczasie trzeba jeszcze zorganizować jakieś wyjazdowe weekendy.
Wakacje, wakacje, a na razie dieta. Sałata, mięso, owoce. Na ruch trochę brakuje już czasu.
Posadziłam pelargonie na balkonie. Na razie są malutkie, ale w zeszłym roku z takich maluchów wyrosły mi cudowne giganty :-)
Odpoczywam. Taras, koc, dwa kieliszki z winem, nastrojowe światło lampionu. Las w nocy wcale nie jest zupełnie cichy. Jest dobrze. Nie jestem w stanie ocenić, czy wyrosłam w końcu z szaleństw. Napewno nie zapomniałem czym jest namiętność...

Kilka fotek z ostatniego tygodnia:

środa, 7 maja 2014

Dzień Matki

W przedszkolu pełną parą idą przygotowania do uroczystości Dnia Mamy, i Taty przy okazji, bo w czerwcu to już za późno na taka imprezę. Koniec roku przedszkolnego, wycieczka, piknik, pożegnanie dzieciaków odchodzących do szkoły.
- Mamo, ale przyjdziesz na nasz występ?
- Oczywiście kochanie, będę na pewno. A P. też może przyjść?
- Tak, może się przebrać za tatę.

Uśmiechnęłam się mimo woli, ale generalnie to nóż mi się w kieszeni otwiera w takich sytuacjach. Ciągle jeszcze....
Ogólnie na co dzień temat raczej już nie wypływa, ale przy takich okazjach i owszem. Przecież wspomnienia sprzed roku raptem jeszcze się nie zatarły...

niedziela, 4 maja 2014

4/05 Zielono mi......

Fakt! Zieleń w tym roku jest obezwładniajaca :-)
No i po weekendzie.
Szkoda, że tak krótko.
Było przyjemnie, mimo pogody takiej sobie.
Która miała oczywiście niezaprzeczalne atuty np. więcej czasu można było spędzić.... w łóżku z czystym sumieniem, no prawie czystym.... ;-)

piątek, 2 maja 2014

2/05

Śniadanie na tarasie. Trochę chłodno.
Laura jeszcze śpi.
Pijemy cappuccino z gigantyczna pianką.
Kuszę słodkim zapachem mango....

czwartek, 1 maja 2014

1/05

Słońce. Skóra zmieniła odcień :-)
Laura nauczyła się jeździć na rowerze, na dwóch kółkach. Sama!
Po weekendzie musimy kupić większy rower.
A teraz odpoczynek po długim dniu.
Chłodno się zrobiło, więc kominek, kanapa, kieliszek różowego wina i ..... ciiiiiiiicho.... ;-)
I konwalia pachnie w wazonie.

Dopadły mnie dziś na chwilę głupie wspomnienia. Zbyt realistyczne obrazy.
To pewnie dlatego, że kalendarz w telefonie wciąż przypomina o ważnych (kiedyś) datach. Muszę zrobić porządek.