wtorek, 29 stycznia 2013

Bal Przebierańców :-)

Wczorajsze przygotowania:




"Mamo, nie chcę być księżniczką, bo Julka, Zosia, Wiki... itd. będą księżniczkami"
O matko i córko!
Dobrze, że imprezy przedszkolne już na wykończeniu, bo oszaleć można.
Brakuje pomysłów, i czasu.
No chyba, że będą Walentynki, bo w zeszłym roku, o ile pamiętam, coś tam było, ale chyba bez większego szału.

Wiosna się robi? Powódż raczej.
Po co ja kupiłam dwie pary zamszowych kozaków Gino Rossi? I tak nie mogę założyć. Lepiej wyciągnąć kalosze z bagażnika...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Impreza się udała :-)

Zabawa byla super!
Dzieciaki zadowolone.



A to sprzed tygodnia.
Na tapecie "Barbie - Księżniczka i piosenkarka"
Zapędy artystyczne Laury ;-)


Nowy tydzień.
Lista rzeczy do zrobienia wydaje się nie mieć końca.
Kubek kawy i do roboty.
Wolę być artystą niż rzemieślnikiem, ale chyba na razie nie da rady.

niedziela, 27 stycznia 2013

Narty

No tak, taki jest plan.
Luźny na razie, bo jeszcze nie wiadomo kiedy, gdzie i z kim?
Pewnie w marcu, i tylko tyle na razie wiem.
Coś fajnego na pewno się znajdzie.
Trzeba po prostu zmienić klimat, choć bardziej ciągnie mnie w zupełnie przeciwnym kierunku. Ale to latem :-)

Dziesiejszy dzień spędziłyśmy na zakupach. Miałyśmy kupić tylko prezent urodzinowy dla koleżanki Laury - jutro jedziemy na imprezkę - ale wiadomo szał wyprzedaży, więc córka ma nowe ciuchy zimowe (spodnie i kurtkę) - w sam raz na narty. Tylko butów zimowych nie trafiłyśmy żadnych fajnych. Za to ma czarne lakierki z kokardami, na wiosnę, identyczne jak moje ;-).
A poza tym: w którym bardziej mi do twarzy?


Mierzyłyśmy tylko...

No więc prezenty kupione - nieśmiertelne My Little Pony oraz Barbie The Fashionist Glam Hair. Jutro pewnie będzie czyste szaleństwo - już sobie wyobrażam: kupa dzieciaków na sali zabaw Tajemnicza Wyspa. Nas to czeka dopiero po wakacjach.
Ja musiałam się zadowolić lakierem do paznokci French Pink.

A teraz zamiast spać, właśnie zjadłam sushi i kończę kieliszek białego wina.
Pora w sam raz... ale jakoś ie mogę spać....

czwartek, 17 stycznia 2013

Mam przebłyski

W kwestiach prywatnych. [bo w pracy bez zmian]
Od czasu do czasu przychodzi mi do głowy myśl, że musi być jak jest, i już nie bardzo chce mi się to zmieniać, walczyć z wiatrakami, o coś (kogoś...) zabiegać, martwić się, przeżywać, analizować...
To chyba obojętność - wystarczy mi przelew na koncie.
Wypaliło się? Bo ile razy można pozwolić sie zranić? To może zbyt duże słowo, zawieść raczej.
Widać nadzieję też można zabić.
Oczywiście nie tak ogólnie, na całe życie, we wszystkich tematach - nie róbmy tragedii :-)
Ale jednak... tak mi się jakoś wydaje, że się przelało. W końcu? Nie żebym się cieszyła, ale...

Oczywiście kibluję w pracy, nastrój poprawia mi migoczący płomyk na parapecie - namiastka ciepła i domowego klimatu.

środa, 16 stycznia 2013

Szlag by to wszystko....

Chyba nie żyję!
Mam taką masę roboty, że nie wiem za co się łapać.
Sprawy bieżące. Sprawy zaległe. Kontrola z ZUS (na szczęście chwila, jest OK i już po wszytskim).
Do tego wyrzuty sumienia, że kradnę czas dziecku.
Katastrofa jednym słowem :-(