sobota, 15 września 2012

Fajny dzień...

... dziś miałyśmy :-)
No fakt, może trzeba było iść na spacer, ale obiecałam Laurze salę zabaw, więc tak już musiało zostać. Bawiła się świetnie. Wyszalała za wszystkie czasy. To, że wyszła stamtąd bez problemu właśnie o tym świadczy. Łatwo nawiąuje nowe znajomości, więc zwykle ma towarzystwo do zabawy.
Gorzej ze mną. Głowa pęka od wrzasków takiej kupy dzieciaków. Przeżyłam.
Potem był McDonald, bo dziecko zgłodniało (już, natychmiast!). Raz na jakiś czas nie zaszkodzi.
A jutro wybieramy się do kina na "Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł". Ciekawa jestem reakcji, bo w kinie jeszcze nie była. Jak dobrze pójdzie, to za tydzień jest przedpremierowy pozkaz "Barbie i piosenkarka" - sama chętnie zobaczę, bo poprzednie filmy oglądamy`razem :-)
A co do spaceru... to wczoraj byłśmy w lesie, fajny spacer i znalazłyśmy kilka grzybów.

Za 2 tygodnie planujemy jeszcze weekendowy wypad nad morze, do Sztutowa tym razem, złapać trochę jodu. Mam nadzieję, że wyjdzie i pogoda będzie łaskawa... jak na jesień nad Bałtykiem - nie wymagajmy zbyt dużo.

Blog na blog.pl całkiem sympatycznie wygląda, ale jeszcze nie testowałam - brak czasu - na razie jestem tu. Bez większego znaczenia, bo i tak życie blogowe zamiera, a facebook mnie jakoś nie przekonuje.